Konkurs Canpol klocki

Organizujemy dla Was kolejny konkurs z Canpol Babies 


Nagroda - zestaw od Canpol😁







               Zadanie konkursowe:


 😁


 😄Tym razem do wygrania zestaw  ze zdjęcia 😄



Opisz ulubioną grę planszową z dzieciństwa i wspomnienie z nią związane 😁




Odpowiedzi można umieszczać pod postem konkursowym na blogu. 



Miło będzie jeśli polubisz nasz profil na Facebooku Atrakcyjne wakacje i udostępnisz post konkursowy na Facebooku (zwiększa to szanse na wygraną 😀) 


Czas trwania konkursu:



Od dnia 06.09.2019 do dnia 28.09.2019 do godziny 24.00


Ogłoszenie wyników:

Dnia 30.09.2019

Organizator konkursu:

Sponsor:

Canpol

Zwycięzcamy konkursu zostaną opublikowani na blogu pod postem konkursowym. Laureaci konkursu w ciągu dwóch dni powinni wysłać dane do wysyłki nagrody na adres mkonecz@gmail.com
Nagrody wysyła sponsor konkursu firma Canpol

Zapraszamy do zabawy 😁

#rozdanie #nagrody #konkurs 

Komentarze

  1. Moja ulubiona gra planszowa byla gra pastuszkowie zbierało się karty ze zwierzętami i wykonywalo się różne zadania graliśmy w nią zawsze w zimowe wieczory szczególnie fajnie się grało jak cała rodzina schodziła się w pierwszy czy drugi dzień świąt i graliśmy wszyscy bylo bardzo miło i pamiętam że to były najlepsze święta jakie pamiętam! A ta tradycja rodzinna zaczęła się przez to że dostałam te grę planszowa pod choinkę i chciałam zagrać w nią z wszystkimi i tak tez się stało od tamtej pory zawsze to była nasza tradycja rodzinna a te grę dalej mam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze co przyszło mi na myśl to monopol. To była gra ponadczasowa. Mam ją do dzisiaj. Wersja stara, pamiętam dostałam od wujka, przywieziona z Niemiec. Graliśmy zawsze w święta do późnych godzin nocnych. W wigilię umilała nam czas oczekiwania na pasterkę. Często przychodziła do mnie przyjaciółka, zarazem sąsiadka i upływał nam sylwester wraz z chipsami i coca colą. Czekam z niecierpliwością aż moje chłopaki do niej dorosną i będzie kolejne pokolenie do rozgrywek. polecam każdej rodzince, chodź nowe wersje to już nie to samo,

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie najfajniejsza gra "planszowa" to była gra w Państwa i Miasta :)
    Za dziecka, to była najszybsza i najprzyjemniejsza z możliwych gier w kilka osób.W rubrykach pisało sie: Państwa w kolejnej Miasto,w nastepnych zwierzę, roślina, imię, rzeczy itp.
    Ktoś mówił alfabet ona jakiej literce stanęło ,na taką zaczynały się wszystkie wyrazy.Potem każdy mówił jaką ma odpowiedź,za powtarzająca się odpowiedź było 10 pkt,za barak 0 a za niepowtarzajacą 15 pkt :)
    Ach to były czasy,kartka papieru a tyle emocji ;)

    Monika Andruszkiewicz

    OdpowiedzUsuń
  4. Michalina MichuNi6 września 2019 20:04

    Ja pamietam ze chodzilam do sasiadki grac w Eurobiznes (albo Eurobusiness? Nie pamietam, jak sie to pisalo) - czyli chyha w podrobke Monopoly :D Pamietam jak liczylysmy nasze zarobione kokosy, plawilysmy sie w luksusach a potem spektakularnie tracilysmy nasze fortuny :D Bylo jeszcze sporo innych gier, w ktore gralam w dziecinstwie, ale z ta mam zdecydowanie najmilsze wspomnienia. Nawet, gdy sie czasem na siebie dasalysmy, ze wzgledu na jakies "nieczyste zagrania", i tak mialysmy przy tym mnostwo frajdy!
    Profil na fb polubiony!

    OdpowiedzUsuń
  5. To bylo tak dawno temu że nie pamiętam w co grałam w dzieciństwie. Za to pamiętam skaknie w gumę :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. W dzieciństwie królował Chińczyk, zwany u nas " człowieku nie irytuj się" grywaliśmy dużo i często. Moi rodzice potrafili tak spędzić wiele godzin.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny konkurs. Najbardziej zaciekawiły mnie te klocki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W dzieciństwie prawie każdy wieczór spędzało się na graniu w karty lub planszówki. Królował oczywiście chińczyk ale ja najbardziej lubiłam grę grzybobranie, do dzisiaj pamiętam satysfakcję z pełnego koszyczka grzybków. Najczęściej grałam z kuzynostwem a kiedy kilka grzybków nam się zgubiło wtedy dziadek swoim scyzorykiem robił nam takie koślawe grzybki z drewna. Dzisiaj grzybobranie jest ulubioną grą moich starszych dzieci a kiedy jakiś grzybek nam się zgubi wtedy córka robi dla nas nowy z modeliny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepsza gra planszowa z dzieciństwa, powiem szczerze, że było ich sporo . Najbardziej pamiętam grzybobranie 🍄, chińczyk , eurobiznes ale to już w starszym wieku. Była też pamiętam taka gra z ubieraniem papierowych lalek. Ale chyba większość z nas grała w te gry, teraz jest dużo większy wybór. A i bym zapomniała uwielbiałam jeszcze puzzle 🐝

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepiej wspominam grzybobranie, bo od te gry wszystko się zaczęło .Wysłużona planszówka, z której poginęły grzyby, ale i bez nich była świetna zabawa. Pamiętam jak dziś, że również z tatą tworzyliśmy własną gre planszową. Oj przy tym to było zabawy. Nie wiem, czy większa frajda była przy tworzeniu, czy przy grze. Tata zmotywował mnie i siostrę do kreatywnego stworzenia "własnej" gry. Wzięłyśmy stary karton, narysowałyśmy pola do gry w szachy, od babci wzięłyśmy guziki i grałyśmy godzinami. Było dużo fajniej i na pewno kreatywniej, niż granie w warcaby zakupione w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Konkurs na pewno znajdzie wiele zwolenników, ja osobiście w nim nie biorę udziału bo nie miałabym komu ewentualnie przekazać nagrody.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mamy taką zabawkę, mój Synek bardzo ją polubił, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej z dzieciństwa pamiętam gre planszową chińczyk , była to Nasza gra planszowa rodzinna , ja , mój brat , mama i tata , całą rodziną zasiadaliśmy to chińczyka a emocje związane z tą grą były ogromne ....każdy miał przypisany kolor i kostkę , był to cudowny nasz rodzinny czas , gry , rozmów , krzyków zwycięstwa .Ta gra zawsze będzie kojarzyć mi się z dzieciństwem.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbialam grać z młodsza siostra w Tecze :) potrafiliśmy wymyślać swoje własne zasady i nigdy nam się ta gra nie nudzila. Lubiłam ja aż tak, że kiedy urodziłam własne dzieci to pierwsza gra jaka im kupiłam to właśnie Tęcza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie ulubioną grą było samodzielnie zrobiony Chińczyk. Nawet pionki sama zrobiłam ze zrzynków listewek! Było przy niej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo lubię ich zestawy, zawsze trafią w mój gust i akurat aktualne zapotrzebowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Memos ze zwierzątkami. Zawsze sympatyzowałam ze zwierzątkami dlatego wyszukiwanie par zwierzątek z zakrytych kart sprawiało mi ogromną przyjemność. Przyjemność tym większą, że towarzyszką gry była siostra starsza o osiem lat. Nie dość, że mnie "niańczyła" to jeszcze przegrywała z kretesem. Do dzisiaj wspominamy jej niezadowolenie, że przegrywała. Pozostał w Niej wstręt do tej gry więc odmawia, gdy proponuję partyjkę w nowszą wersję memos ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja ulubioną grą była taka zrobiona przez babcię z tektury i grochu. Na kartce narysowane było ogrodzenie i strefy gdzie przebywały owce (groch biały) i wilk (groch czarny). Zadaniem było przeprowadzenie owiec.do zagrody aby wilk ich nie zjadł. Mega planszówka

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja ulubiona zabawa to była gra w państwa miasta. A wspomnienie... Hihih jak mój brat w miejsce zwierzęcia wpisał "elefant" =)

    OdpowiedzUsuń
  20. Najprostsza i najfajniejsza zarazem - CHIŃCZYK! To zwykła planszówka przy której potrafiliśmy spędzać całe godziny, śmiejąc się i bawiąc całą rodziną!
    Na opakowaniu naszej gry pisało "Nie irytuj się" i za każdym razem, gdy ktoś został "zbity" tuż przed samą metą używaliśmy ze śmiechem właśnie tych słów! Gra prosta, ale ile sprawiała nam radości! Gdy sama będę miała dzieciaki jestem pewna, że i je nauczę nie irytować się, gdy będą "zbijane" przy mecie w Chińczyku :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Najlepszą grą z mojego dzieciństwa były Skaczące Kapturki. Kiedy otwierałam pudełko moja babcia łapała się za głowę, ponieważ wiedziała jakie czeka ją popołudnie... :) Graliśmy w zimowe wieczory bardzo często. Pamiętam, jak rodzice pod choinkę kupowali nowe gry, żebym tylko dała spokój z kapturkami. Niestety, ta gra była najlepsza. Moja córka i syn odziedziczyli po mnie tą grę planszową. Najlepsze w niej było to, że z kapturków robilam sobie "sztuczne, pomalowane paznokcie" i chodziłam z czapeczkami nałożonymi na palce. Frajda i pobudzenie dziecięcej wyobraźni gwarantowana!

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja ulubiona gra z dzieciństwa to Chińczyk.Graliśmy zawsze we czwórkę: Babcia, Dziadek,Kuzyn i Ja. Do tej pory pamiętam te emocje. Babcia zawsze musiała grać żółtymi pionkami, bo mówiła że to kolor słońca, które tak bardzo lubi. Dziadek zawsze się dostosowywał i brał ten kolor którego nikt nie chce, albo ten który kazała mu Babcia (mąż idealny) :) Kuzyn, koniecznie czerwone, a ja niebieskie - bo to kolor nieba. Dziadek zawsze dawał nam możliwość wygrać, Babcia - nigdy. Grała tak, jakby od tego zależało czyjeś życie, przejmowała się przegraną bardziej niż my z Kuzynem. To nas najbardziej bawiło w tym wszystkim. Pamiętam, jak kiedyś po przegranej Dziadek przytulił Babcię i powiedział żeby się nie martwiła że kupi jej czekoladę :) Od tamtej pory każde z nas chciało przegrać tylko żeby dostać czekoladę. A z perspektywy czasu tak sobie myślę że to była prawdziwa miłość. Niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie Eurobiznes! Wieczorna gra z siostrą i rodzicami - oj, jak ja na to czekałam. Był tylko jeden problem - kolacja. Warunkiem uczestnictwa w grze była zjedzona kolacja - kromki razem ze skórkami (a to właśnie te skórki były najgorsze). Wpadłam więc na genialny pomysł - niezjedzone skórki z chleba wrzucałam za piec i z pustym talerzem biegłam wybrać swój pionek :) Moja radość nie trwała jednak długo. Piec znajdował się bowiem obok szafki na kosz i ziemniaki, która nie była z tyłu niczym zasłonięta. Po kilku dniach, skórek było już tak dużo, że zauważyła je mama obierając ziemniaki. Oj działo się wtedy w domu, działo. Moja mama, bardzo kreatywna kobieta, kazała mi policzyć wszystkie skórki - i przez tyle dni musiałam siedzieć wieczorem w swoim pokoju i słuchać śmiechów i okrzyków radości mojej siostry oraz rodziców grających w Eurobiznes.

    OdpowiedzUsuń
  24. Moją ulubioną grą był młynek. Grałam w niego z moją babcią kiedy do nas przychodziła. Prawie zawsze z nią przegrywałam. Tylko raz pamiętam, że wygrałam - fuksem bo babcię zagadałam i przesunęła nie ten pionek, który miała dzięki czemu wygrałam :) Mina babci była bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdecydowanie Eurobiznes. Kiedy jako dziecko byłam u kuzynki na wakacjach, grałyśmy kilka razy dziennie, czując się jak biznesmenki, zadowolone że możemy wydawać pieniądze, które swoją drogą stanowiły walutę w wielu innych zabawach. Gra należała do mojej kuzynki, a więc to ona zawsze była „bankiem” i decydowała o zasadach gry, które jak się później okazało, często były naciągane. Pomimo iż byłam starsza i jakby się zdawało, bardziej doświadczona w zarządzaniu funduszami, zawsze przegrywałam. Oj, ileż to kłótni, złości i innych skrajnych emocji zapewniła nam ta gra! Potrafiłyśmy rzucać planszą i wszystkim wokół, po czym po kilku minutach rozstawiałyśmy elementy ponownie i grałyśmy z pełną radością i zaangażowaniem. Pewnego dnia ogłoszono, że nastąpi koniec świata. Jako dzieciaki uwierzyłyśmy w ten sensacyjny news i strasznie się bałyśmy. Tego dnia byłyśmy grzeczne jak aniołki! Kiedy zbliżała się podana godzina ostatecznego końca, autentycznie przestraszona kuzynka wyznała mi, że zawsze oszukiwała w grze Eurobiznes. Wyjaśniła mi wszelkie tajniki, sposoby i sztuczki na wygraną. Byłam bardzo zaskoczona i zawiedziona swoją naiwnością. Mistyczna godzina końca minęła, a świat trwał nadal. Na drugi dzień ponownie zasiadłyśmy do ulubionej gry, ale ona już nigdy nie była taka sama :D

    OdpowiedzUsuń
  26. W moim dzieciństwie planszowej było mało
    Ciężko się je w sklepach dostawało
    Dwie gry w moim domu ktolowaly
    I dla moich dzieci się one jeszcze ostaly!

    Gdy leń mnie i brata dopadał nic się nie chciało nikomu
    jednak najgorsza rzecz to nudzić się w domu!
    Dlatego u nasna takiej sytuacji,
    gry planszowe wchodzily do akcji,
    "Chińczyk" gra prosta i dla każdego,
    może rozbudzić drzemiące w nas ego,
    a później Eurobiznes wchodzi do akcji,
    zdobywanie coraz to nowszych nacji,
    Trzeba bylo w tych grach trochę pokombinować,
    Aby kasę zarobić i się nie zrujnować,
    I choć się o tym nie myśli wcale,
    Komórki same pobudzały się stale.
    A do tego integracja w rodzinie,
    nie każdy uśmiechał się na początku mile,
    nie każdy mial ochotę i chęci,
    ale gra każdego tak bardzo kręci
    że siadał, brał grę, ruszal pionkiem, rzuca kostką,
    wygrywanie w planszówkach nie było błahostką!
    U mnie w domu te dwie gry ciągle mamy
    i trochę je już zarzynamy,
    Ja, mąż i moi rodzice
    Ciupiemy aż się czerwienią lice!
    taka wesoła z nas rodzinka,
    Planszówki to nasza rozkminka!
    Gdy miałam 10 lat czy teraz
    Chińczyk i eurobiznes króluje na stole nieraz!

    Na FB: Agata Konopka
    Udostepnione

    OdpowiedzUsuń
  27. Moją ulubioną grą z dzieciństwa jest Eurobiznes. Ile godzin, dni czy tygodni w nią przegrałam to nie sposób policzyć. Całe wakacje spędzałam z siostrą i dwiema sąsiadkami grając w nią. Pieniądze w pewnym momencie były już tak wytarte, że przerywały się na pół. Do dziś pamiętam, że najtańsze były miasta w Grecji, potem we Włoszech, a najdroższa była Austria. Gra ta nie była w stanie mnie znudzić. Dziś po tylu latach wspominam ją z sentymentem, aż zakupiłam nową aby grać z przyjaciółmi. Tylko to już nie to samo. Magii dzieciństwa, beztroskiego lata spędzonego w altance, dziś już nic nie zastąpi. Gra ta uczyła mnie liczenia, strategii, przewidywania konsekwencji swoich czynów. Dla mojego dziecka na pewno ją polecę jak będzie w odpowiednim wieku.

    FB polubiony:Renata Idźkowska

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja ulubiona gra to była gra karciana "uno" ❤ Co dzień w domu bo dużo pracy A tu sprzątanie A gotowanie. Pamiętam jako mała dziewczynka zawsze bawiłam się z bratem albo sama �� Starsze rodzeństwo miało co innego w głowie,ale zawsze.co wieczór każdy siadla przy stole i graliśmy właśnie w uno. Najlepsze wspomnienia dużo śmiechu i zabawy. Zawsze wyczekiwałam tego wieczoru aż razem usiądziemy nie zależnie od wieku i zagramy razem w uno !

    OdpowiedzUsuń
  29. Pamiętam, że grałam w "Węże i drabiny"
    - to świetna zabawa dla całej rodziny!
    Planszówki to bowiem do siebie mają,
    że rozrywkę niezależnie od wieku zapewniają.
    O regułach gry opowiedzieć nieco wypada
    gdy na głowę węża pion stanie - w dół spada!
    Gdy zaś na polu z drabiną wyląduje,
    do góry go ona wnet wywinduje.
    Emocje są wówczas gwarantowane,
    a czasem i noce od grania nieprzespane.
    Ach, dobrze, że na planszówki wraca moda
    - bo "Węże i drabiny" to świetna przygoda!

    Fanpage polubiony i post udostępniony ;).

    OdpowiedzUsuń
  30. Moją ulubioną grą planszową z dzieciństwa jest zdecydowanie Chińczyk. Z tą z pozoru prostą grą planszową spędziłam wiele godzin, czasami aż do późnej nocy. Nigdy nie zapomnę tych emocji, gdy kostka była rzucona, a tak bardzo zależało mi na konkretnej liczbie oczek, bo tylko tyle dzieliło mnie od wygranej.
    Jednym z takich szczególnych wspomnień z tą grą jest okres Świąt Bożego Narodzenia. Już przed świętami pojechałyśmy z mamą i siostrą do babci, gdzie jak co roku mieliśmy spędzać święta. Tata ponieważ musiał pracować aż do wigilii miał dojechać do nas później. Żeby nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę już kilka dni wcześniej mama zaczęła wszystko przygotowywać, ew mrozić, żeby później tylko odgrzać wszystkie potrawy. Gdy nastał już 24.12. rano okazało się że do wigilii mamy już wszystko przygotowane, a na odgrzewanie jest jeszcze zbyt wcześnie... tak więc, co robimy? no to gramy w chińczyka! I tak oto w dzień wigilii, gdy wszyscy biegają i spieszą się z ostatnimi przygotowaniami do świąt my cztery (babcia, mama, siostra i ja) grałyśmy w chińczyka!

    OdpowiedzUsuń
  31. Najlepiej wspominam grę w chińczyka. Nawet teraz gdy zdarza mi się grać z moim młodszym, ale już nie takim małym rodzeństwem to czasem mam ochotę zdzielić brata planszą. Od zawsze właściwie, ustalał nowe zasady gry i twierdził, że zawsze takie były (nadal tak robi, a ma już 19 lat 🙊🙈). Chyba właśnie dlatego mam sentyment do tej gry. ❤

    OdpowiedzUsuń
  32. Grałam dzieckiem w warcaby? Grałam
    Znałam trochę warcaby? Znałam
    Byłam wtedy jeszcze całkiem mała
    Bezczelnie zasad się nie trzymałam
    Rodzeństwo starsze w dobrej wierze
    Wygrywać dawało, śmiejąc się szczerze
    Najmłodszej z dziesięciu i rozpieszczonej
    Do samych zwycięstw przyzwyczajonej
    Czasem, gdy jednak nie wygrywałam
    Z bezsilnej złości wściekle wrzeszczałam
    Mama i Tata na alarm ten biegli
    Zawsze na starszych, nie na mnie - wściekli
    Tak to najmłodsze sprytne dzieciątko
    Grało w warcaby z rodzeństwa dziewiątką.
    fanpage polubiony...post udostępniony

    OdpowiedzUsuń
  33. U mnie najlepszą grą w dzieciństwie była gra Chińczyk. Grałam z nią babcią, można napisać całe dnie, kiedy spędzałam u niej wakacje. Później, kiedy babcia była ciężko chora, aby sprawić jej przyjemność, po prostu kupiłam grę, poszłam jej zanieść, i znowu grałyśmy, jak za czasów dzieciństwa. To nasze ostatnie wspólnie spędzone chwile. Dlatego mam taki duży sentyment do tej gry.

    OdpowiedzUsuń
  34. Moją ulubioną grą z dzieciństwa jest Super Farmer :) Graliśmy w nią całą rodziną, szczególnie w jesienne i zimowe długie wieczory :) Mimo, że byłam najmłodsza często udawało mi się ogrywać rodziców i siostry :) Po latach kupiłam tą grę dzieciom znajomych, które jak to w dzisiejszych czasach uwielbiają grać na konsoli - mimo to bardzo wkręciły się w hodowanie zwierząt w grze planszowej , a nie komputerowej, co uważam, że spory sukces w dzisiejszym świecie online ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czytamy dzieciom z Wydawnictwem Media Rodzina

Cortex2 dla dzieci

Biuro Detektywistyczne - książki dla dzieci

Łączna liczba wyświetleń